Opis
Zasady mediacji (trzy spotkania stacjonarnie lub online)
Pierwsze spotkanie (1 h) – sesja 1:1 z rodzicem. Rozmawiam na temat tego, jak sytuację z dzieckiem widzi rodzic, co jest dla niego trudne, czego nie rozumie, co
chce zmienić.
Drugie spotkanie (1 h) – sesja 1:1 z nastolatkiem. Tworzę przestrzeń zaufania, aby umożliwiać nastolatkowi wyrażenie tego, co dla niego trudne z relacji z rodzicem, jak
się z tym czuje, za czym tęskni.
Trzecie spotkanie (ok. 2 h) – sesja z rodzicem i nastolatkiem jednocześnie. Podczas spotkania każda ze stron może wyrazić to, co dla niej niezrozumiałe,
raniące bez lęku, że zostanie oceniona. Zawsze zaczynamy od dziecka – chyba że woli inaczej. Często potrzeba wielu wymian komunikatów między dzieckiem a
rodzicem, aby dojść do porozumienia. Ale mamy czas, pracujemy bez presji. Ja w tym procesie słucham, towarzyszę w silnych emocjach, wspieram, mediuję, trzymam
stabilnie przestrzeń. Kończymy spotkanie, kiedy obydwie strony mają poczucie ulgi z bycia usłyszanym.
Czwarte spotkanie i kolejne (ok. 2) – dodatkowe spotkania z rodzicem i nastolatkiem jednocześnie, jeśli potrzeba więcej czasu, aby obydwie strony naprawdę się usłyszały.
Czasami pomimo dobrych chęci w naszej relacji z nastolatkiem dzieckiem pojawiają się: poczucie niezrozumienia, wzajemne pretensje i frustracja. Pomimo że wiemy, że
dojrzewanie to trudny czas, to nagła przemiana naszego dziecka i tak nas zaskakuje.
W okresie dorastania (od 12 lat) mózg nastolatka przechodzi totalną przebudowę (to dosłownie „plac budowy”) i to właśnie dlatego mamy poczucie, że ktoś podmienił nam dziecko. Z zaskoczeniem obserwujemy nowe zachowania: zmienność nastrojów, wrażliwość na swoim punkcie, podważanie autorytetu (także rodzica), zachowania
ryzykowne. Wszystko to może sprawić, że czujemy się jako rodzice zagubieni. I kiedy próby dogadania się z dzieckiem zamiast kończyć się porozumieniem kończą
się jeszcze większą eskalacją konfliktu, szukamy innego rozwiązania.
Mediacje rodzic – nastolatek narodziły się z potrzeby chwili. Spontanicznie. Po prostu kiedyś zadzwonił do mnie tata z pytaniem, czy może przyjść ze swoim
synem, bo nie mogą się dogadać. Po pierwszym spotkaniu z rodzicem widziałam, co jest dla niego ważne i co najtrudniejsze w relacji z synem. Po spotkaniu z nastolatkiem wiedziałam, jak odbiera słowa rodzica i jak się z tym czuje.
Na wspólnym spotkaniu zarówno rodzic, jak i nastolatek usłyszeli się, naprawdę zobaczyli uczucia, potrzeby, żale i tęsknoty drugiej strony. Czy to było łatwe? Nie, to
są bardzo emocjonalne spotkania. Ale jednocześnie przynoszą ulgę.
To porozumienie jest możliwe dzięki temu, że tworzę bezpieczną przestrzeń, w której nie opowiadam się po żadnej ze stron, towarzyszę z uważnością na uczucia
każdego. Jestem trochę słuchaczką, pośredniczką, ratowniczką. Pilnuję przestrzeni, aby nikt nie poczuł się oceniony. To miejsce, gdzie może wybrzmieć prawda.



